Małżeństwo Arnolfinich. Kogo na prawdę przedstawia obraz van Eycka?

Jednym z najwybitniejszych dzieł portretowych Jana van Eycka jest tzw. Małżeństwo Arnolfinich (National Gallery, Londyn) z 1434 roku.

Obraz Jana van Eycka, Małżeństwo Arnolfinich

Według niemieckiego historyka sztuki Ervina Panofskiego, obraz przedstawia zaślubiny Giovanniego di Arrigo Arnolfiniego, kupca z Lukki, z Giovanną Cenami. Para w przepięknych strojach stoi w małżeńskiej sypialni, podając sobie ręce. Zawieszone na tylnej ścianie wypukłe zwierciadło, odbija sylwetki ślubujących sobie wierność małżonków oraz postacie świadków ceremonii, wśród których jest sam van Eyck. Nad ramą lustra znajduje się podpis malarza „Johannes de Eyck fuit hic 1434” (Jan van Eyck tu był, 1434).

Zgodnie z interpretacją Panofskiego wnętrze wypełnione jest przedmiotami symbolizującymi wierność małżeńską i obecność Boga. I tak na przykład: zawieszona na ramie łóżka miotła to symbol czystości, pies – wierności małżeńskiej, zapalona jedna świeca na żyrandolu – Lux Dei, światło świętości Bożej, owoce na szafce pod oknem – płodności i wygnania pierwszych ludzi z raju, a leżące na podłodze chodaki mają symbolizować Ziemię Świętą.

Interpretacja  Panofskiego, którą sam autor przedstawił w książce Early Netherlandish Painting (1953),  jest wciąż bardzo popularna i powielana w kolejnych opracowaniach. Jednak współcześni badacze ją odrzucają, poddając w wątpliwość fakt jakoby obraz przedstawiał Giovanniego di Arrigo oraz czy w ogóle mamy tu do czynienia ze sceną zaślubin.

Kogo zatem przedstawia obraz?

 Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. W każdym razie nie mógł to być Giovanni di Arrigo ze swoją żoną Giovanną Cenami, gdyż ci ślub wzięli dopiero w 1447 roku. Mogłoby chodzić o Giovanniego di Nicolao Arnolfini, kuzyna poprzedniego, który poślubił w 1426 roku 13-letnią Constanzę Trentę, jednak ta zmarła zaledwie kilka lat potem nie dożywszy 1434 roku. Inni przedstawiciele rodu Arnolfinich również nie są brani pod uwagę. Nazwisko postaci przedstawionej na obrazie, zostało po raz pierwszy wzmiankowane w sporządzonym w 1516 roku inwentarzu zbiorów Małgorzaty Austriackiej, w którym napisano, że sportretowany mężczyzna to Hernoul le Fin z żoną. Natomiast drugi inwentarz z lat 1523-24,  podaje że jest to Arnoult Fin. XIX-wieczni  badacze uznali z kolei, że Arnoult Fin to błędny zapis włoskiego nazwiska Arnolfini. Możliwe jednak, że wcale nie chodzi tu o któregokolwiek z Arnolfinich.
Grażyna Bastek, kustosz malarstwa włoskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie, wysuwa hipotezę, że obraz może przedstawiać śpiewaka i muzyka Arnoldusa de Fine, który był wymieniany w archiwach Brugii w latach 1438 i 1449.

Jeśli więc nie zaślubiny Arnolfinich to co?

Według Lorne’a Campbella,  kuratora londyńskiej National Gallery, obraz przedstawia scenę powitania gości. Ma o tym świadczyć chociażby gest małżonka, który był wielokrotnie przez van Eycka poprawiany w fazie podrysowania, co ukazały wykonane w 1994 roku reflektogramy w podczerwieni. Oznacza to, że artysta poszukiwał odpowiedniego ułożenia dłoni, charakterystycznego dla gestu powitania.

W tej scenie jest jeszcze jeden szczegół, który przeczy teorii o zaślubinach. Zgodnie z tradycją, małżonkowie powinni podać sobie prawe dłonie, natomiast w obrazie van Eycka mężczyzna podaje kobiecie lewą dłoń.

Campbell uważa również, że małżonkowie stoją w reprezentacyjnej komnacie bogatego, niderlandzkiego domu, a nie w sypialni, jak myślał Panofsky. Mężczyzna gestem dłoni wita wchodzących do pokoju gości, których odbicie widzimy w lustrze. Przedmioty w pomieszczeniu należy traktować jako normalne wyposażenie, a nie jako misternie ułożony zespół połączonych ze sobą symboli. Przez współczesnych badaczy, zapalona świeca jest postrzegana raczej jako przejaw panującego wówczas zwyczaju (w ten sposób witano przybywających gości), niż światła świętości Bożej.

Małżeństwo Arnolfinich Jana van Eycka, to obraz niezwykły, o nieznanej dotychczas koncepcji, będący równocześnie zapowiedzą przedstawień świeckich wnętrz w malarstwie niderlandzkim XVII wieku. Ale to również dzieło tajemnicze, o którym tak naprawdę wciąż wiemy bardzo niewiele. Zastanawiam się jednak, czy nie przyszedł już czas aby zrewolucjonizować nasze myślenie o nim, i na jego reinterpretację w oparciu o  najnowsze wyniki badań naukowych.

Zachęcam również do odwiedzenia strony National Gallery w Londynie, na której dostępne jest opracowanie w formacie PDF: The Infra-red Reflectograms of Jan van Eyck’s Portrait of Giovanni (?) Arnolfini and his Wife Giovanna Cenami (?), zawierające zdjęcia reflektogramów obrazu.