Kosmetyki azjatyckie. Które warto kupić, a które omijać. Wstęp.

Kosmetyki azjatyckie poznałam kilka lat temu.

okladka

Podchodziłam do nich z rezerwą (bo z Azji), ale z drugiej strony tyle słyszałam o cudownych właściwościach śluzu ślimaka, jadu żmii, wyciągu z ptasich gniazd i poroża jelenia, że postanowiłam spróbować.

Kosmetyki azjatyckie: Korea

Zaczęłam jednak dość beznadziejnie. Zachęcona artykułem w pewnym magazynie internetowym, kupiłam cały zestaw kosmetyków, które jak się potem dowiedziałam, w Korei są kosmetykami drogeryjnymi, a w Polsce są sprzedawane jako ekskluzywne i bardzo drogie.

It's Skin to nie są kosmetyki ekskluzywne.
It’s Skin to nie są kosmetyki ekskluzywne.

255minishop_mizon1

Ten krem firmy Mizon omijajcie szerokim łukiem. W Polsce można go kupić za 30 zł, na ebay’u za 15 zł. Jeśli za tą cenę producent daje nam aż 74 % śluzu z ślimaka, to albo on jest z winniczków (nie obrażając rodzimych :), albo kompletnie nic nie wart.
Ten krem firmy Mizon omijajcie szerokim łukiem. W Polsce można go kupić za 30 zł a nawet 60 zł, na ebay’u za 15 zł. Jeśli za tą cenę producent daje nam aż 74 % śluzu z ślimaka, to albo on jest z winniczków (nie obrażając rodzimych :), albo kompletnie nic nie wart.

Dlatego pierwsza i najważniejsza moja rada brzmi: zanim cokolwiek kupicie w polskim  sklepie internetowym, sprawdźcie najpierw ceny na ebay,u, lub gmarkecie. Przy czym gmarket jest sklepem azjatyckim i o ile tytuły aukcji są po angielsku to już ich szczegóły są po koreańsku i na początku trudno się połapać. To nie prawda, że na ebay’u wszystkie kremy to podróbki, choć te oczywiście także są, ja od wielu lat kupuję u tego samego zaufanego sprzedawcy.

Wracając do tematu. Moje kosmetyki okazały się bardzo rozczarowujące. Na początku stosowania, cera wyglądała nawet dobrze, była wygładzona i delikatna. Ale już po około 2 tyg. zrobiła się szara i mocno zanieczyszczona. Pomimo codziennego, dokładnego jej oczyszczania w myśl zasady 100 chluśnięć.  Dlaczego? Bo w tanich kosmetykach koreańskich jest sporo silnych silikonów, które owszem dają efekt wygładzenia, ale trzeba je potem bardzo dokładnie zmywać z twarzy (obok standardowego oczyszczania warto robić pilingi itp), bo inaczej pory zatkają się na amen. Do tego trzeba dorzucić PEG-i, polimery filmotwórcze, związki pozyskiwane w procesie destylacji ropy naftowej (olej mineralny, parafina), zapachy syntetyczne i wiele innych komedogennych substancji, a lista jest naprawdę długa. To jest naturalnie problem nie tylko koreańskich kosmetyków, europejskie tanie produkty składem również nie zachwycają. Chcę jednak podkreślić, że tu nie chodzi o to, że ja generalnie uważam silikony za zło wcielone. Nie dobrze, jeśli w jednym kosmetyku jest ich zbyt dużo. Oczywiście drogie kremy również mogą zawierać substancje zapychające pory: jak chociażby niektóre oleje roślinne. Dlatego ja, zanim kupię pełnowymiarowy produkt korzystam z próbek, które w przypadku kosmetyków koreańskich są łatwo dostępne: na ebay’u, allegro.

Polski rynek zalany jest głównie tanimi kosmetykami azjatyckimi. Its’Skin, Mizon, Tony Moly, Holika Holika, SKIN79, Lioele, Skin Food, czy The FACESHOP, to marki powszechne, marketowe i najbardziej popularne w naszym kraju. Wszystkie kuszą niezwykłymi opakowaniami, kolorami, zapachami, reklamami. Warto jednak pamiętać, że najważniejsza jest dobra jakość kosmetyku, który nakładamy przecież bezpośrednio na twarz.

Słynne jabłuszka Tony Moly.
Słynne jabłuszka Tony Moly.
nabicreamevent1
I oczywiście Holika Holika.

Pamiętajcie, nie dajcie sobie wmówić, że Its’Skin to marka ekskluzywna. Zostawcie te wszystkie śluzy ślimaka, jady żmii- w Korei to już przeszłość, rynek się przesycił. Jeśli szukacie dobrych koreańskich produktów, to sprawdzajcie, które kosmetyki są popularne w Korei, czytajcie raczej recenzje blogerek koreańskich. Nie wierzcie na słowo polskim sklepom internetowym, ani sponsorowanym artykułom kolorowych magazynów.

Koreańskie marki naprawdę godne polecenia to: Su:m37, Hera, Ohui (uwielbiam tą nazwę :), Sulwhasoo, Hanyul, Primera, Laneige, Iope, Lirikos, essenHerb, Etude House czy Innisfree (polecam post o Innisfree). Wszystkie osobiście wypróbowałam i te, które moim zdaniem są najlepsze, będę opisywała w kolejnych postach. Większość z wymienionych tutaj to kosmetyki ekskluzywne jak Dior czy Estee Lauder, choć Etude House czy Innisfree należą do średniej półki cenowej.

Zaczniemy od rewelacyjnych Su:m37. Post dostępny tutaj i tutaj

su:m37 flawless regenerating eye cream
su:m37 flawless regenerating eye cream

 

  • Super, dzięki!

  • Karo

    Hej, jestem ciekawa dalszej części artykułu 🙂

  • kikaaa

    Ja polecam żel aloesowy skin79 <3 ma naprawdę wiele zastosowań. Ale nie radzę na allegro czy Ebayu… same podróby ;/

  • Proszę przeczytać komentarz jeszcze raz!! O Sulwhasoo Snowise Whitening Essence BB Cream napisałam tylko, że jest godny polecenia a o Innisfree Eco Natural Green Tea BB Cream napisałam, że jest bez silikonów. Najpierw proszę czytać uważnie a dopiero potem pouczać.

  • Nienawiść? w żadnym wypadku :). Wiem oczywiście, że Hera , Ohui, Su:m37 to marki ekskluzywne jak Dior czy Chanel. Wiem również, że Innisfree czy Etude House należy do koncernu Amore Pacific, do którego nota bene należy moje ulubione Sulwashoo, Ohui, Hera i wiele innych. Owszem Innisfree to ta sama półka cenowa co Its Skin ale jakość już zupełnie inna. Innsfree powstało zresztą jako kosmetyki naturalne i one akurat mają dobre składy!! I właśnie dlatego, że czytam składy jestem świadoma tego co kupuję.
    I owszem uważam, że Ziaja czy Iwostin to kosmetyki, które po prostu nie działają i ich nie używam. Podobnie jest z drogeryjną linią Erisa – w mojej opinii (podkreślam w mojej opinii) to kosmetyki kiepskie. Eris ma świetne linie ale dostępne głównie na ich stronie, w aptece lub wybranej perfumerii i ich cena jest znacznie wyższa. Bardzo dobrej jakości polskie kosmetyki jak choćby Fridge nie są dostępne w żadnej drogerii. Ja generalnie unikam takich kosmetyków i uważam, że są nic nie warte: wszystkie te Garniery, Loreal czy inne w mojej opinii są nie godne uwagi, choć Polska Tołpa (akurat dostępna w drogerii) jest całkiem fajna. Znaczne lepsze i nie wiele droższe są dermokosmetyki z apteki i już lepiej takie wybierać. Nie wiem kim jesteś Sean ani ile masz lat, ale ja z moją ponad 40 letnią cerą szukam kosmetyków dobrej jakości, z bogatym i przede wszystkim aktywnym składem, takie które spełniają oczekiwania i obietnice producenta!! To nie zawsze oznacza wysoką cenę ale niestety najczęściej tak. Jest wiele kosmetyków Diora, Estee Lauder, Su:m37 czy innej ekskluzywnej marki, które absolutnie nie spełniają oczekiwań i odwrotnie: wśród tych tańszych można odnaleźć perełki. Każda osoba w moim wieku i starsza będzie szukała kosmetyków „działających” :), lub przynajmniej opóźniających powstawanie nowych zmarszczek czy innych oznak starzenia co w tym wieku idzie bardzo szybko. Osoba 20 letnia czy 30 letnie jeszcze tego nie musi rozumieć bo te problemy jej nie dotyczą i taka nawilżająca Ziajka może wystarczyć.
    Nie prawdą jest również twierdzenie, że na ebay’u są same podróbki, ani, ze kupując drogie kosmetyki płacimy za słoiczek :). Płacimy również za patenty, technologie, badania i jakość.

    Bardzo również proszę czytać ze zrozumieniem, nigdzie w tekście nie było oburzenia, że BB trzeba porządnie zmywać, a BB bez silikonów to chociażby Innisfree Eco Natural Green Tea BB Cream.

  • Ja ich nie miałam akurat, ale z tego co wiem to są lubiane kosmetyki 🙂

  • Aga

    ja na początku miałam mega obawy przed kosmetykmi z Azji, ale od 4 miesięcy uzywam bentona i jest super! Cudownie nawilżają te ich kremy, a żel pod oczy to bajka <3

  • czytelniczka

    Mogłaby Pani polecić dobre azjatyckie blogerki, które znają się na rzeczy? Długo szukałam i niestety jest to dla mnie zadziwiająco ciężkie 😉

    • Z czystym sumieniem mogę Pani polecić blog: http://asianskincareblog.blogspot.com/, piszę go Polka, ale od lat mieszkająca w Azji (chyba w Japonii). Ona zajmuje się głównie kolorówką (ale o kremach też pisze), o której wie dosłownie wszystko :). Polecam również bloga: http://skinandtonics.com/, to skarbnica wiedzy kosmetykach koreańskich. Autorka wydała nawet książkę „Korean Beauty Secrets” :).

  • zaczytAnia

    Dopiero zaczynam przygodę z azjatyckimi kosmetykami i – poszukując informacji na ich temat – trafiłam na ten wpis. Ciekawi mnie Pani opinia na temat kosmetyków takich firm jak Dr.Jart+, Benton, Dr.G oraz Klairs.
    Z odpowiedzi na komentarz Sandry wnoszę, że Benton ma dobrą opinię, a co z pozostałymi?

  • Karinaxx

    Kosmetyki koreańskie są cudowne! Kremy , żele mega nawilżające czyli to czego potrzebowała moja skóra. Przyjaciółka na urodziny dała mi żel aloesowy Skin79 i drugie opakowanie kupiłam już sama jest naprawdę bardzo nawilżający a dodatkowo zamawiając przez ich stronę internetową dostaje się w gratisie próbki innych produktów 🙂

  • kami1919

    teraz na kosmetyki azjatyckie jest spora moda, ale w końcu się przemogłam i sama zaczęłam testować. miałam już skin79, a teraz mam benton cosmetics i bardzo fajnie działają. moja skóra po nich ładnie odżyła. dobry aloesowy skin toner możecie sobie wypróbować jak ktoś ma problem ze zmywaniem makijażu.